Zachwyt nad Fiatem 126p

Fiat 126 - fot. M. Cabaj

Jeden z uczestników spotkań fanów aut luksusowych zachwyca się jednym z najczęściej spotykanych samochodów polskich dróg za czasów PRL-u.

To nic, że w garażu posiada zaparkowane Dodge Viper, Lamborghini, Ferrari znalazło się także miejsce dla poczciwego Fiata 126p. Mieszkający na codzień w Szwecji Peter Ternstrom, jeżeli miał by wybrać samochód na resztę życia, to jego wybór padł by na naszego „Malucha”.

Twierdzenie budzi zapewne zdziwienie, dopiero co zdążyliśmy przesiąść się z leciwych passatów, audików i beemek do młodszych czy wręcz nowych aut marki Dacia, tu dzież Skoda, nie wspominając o lśniących lakierem i zapachem nowej tapicerki aut europejskich, koreańskich czy japońskich, a Peter zachwyca się cztero osobowym maleństwem.

Jego pierwszym super samochodem było Ferrari F355 w 1988, był w nim zakochany. Natomiast Polski Fiat 126p, to zupełnie inny poziom. Silnik jak w sportowych samochodach umieszczony z tyłu, bagażnik z przodu, który pomieści wszystko, co statystyczny Polak może potrzebować.

Silnik osiągający moc 24 koni mechanicznych potrafi rozpędzić ważące zaledwie 600 kg auto do prędkości 106 km/h. Samochód był produkowany od 1972 do 2000 roku. Posiadał wiele modyfikacji i wersji, szerzej opisanych w Wikipedii.

Wróćmy jednak do wrażeń i opinii Petera. Fascynuje go sposób uruchamiania, po pierwsze należało przekręcić kluczyk w stacyjce, następnie podnieść dźwignię ssania, a dopiero potem pociągnąć sąsiadującą dźwignię, aby wprawić w ruch rozrusznik.

Wspomnienia te wiążą się z osobistymi doświadczeniami, Peter dorastał w latach osiemdziesiątych w Polsce. Jego tata posiadał auto tej marki i do tej pory wspomina swoje przemyślenia z tylnej kanapy auta.

Urok Fiata 126p jest znacznie większy niż jakiegoś Lamborghini czy Ferrari, maluchem jest łatwiej zrobić wrażenie na przechodniach. Jadąc drogim autem zwykle wzbudzasz zazdrość, ponieważ wielu osób nie stać na zakup tak drogiego auta. Z maluchem jest inaczej, jego ceny oscylują w granicy od 1500 zł do nawet 65 000 zł i jego ceny rosną.

Poniżej wrażenia Petera w oryginale.

 

(MC)